Odporność organizmu a powstawanie takich chorób, jak rak

Posted on Posted in WSZYSTKIE, ZDROWIE

W organizmie człowieka każdego dnia dochodzi do wymiany komórek, z których to organizm jest zbudowany. Jedne umierają a na ich miejsce rodzą się nowe. Ten cykl trwa od naszych narodzin aż po kres naszego życia. Każdego dnia w organizmie człowieka powstają także komórki z uszkodzonym DNA, które potencjalnie są komórkami nowotworowymi i stanowią dla nas realne zagrożenie. Jednak większość z nich jest szybko unieszkodliwiana (zabijana) przez nasz układ immunologiczny, który gdy jest w pełni sprawny, z łatwością identyfikuje je jako zagrożenie i unicestwia.

Dzieje się jednak tak, tylko wtedy, gdy nasz organizm jest odpowiednio odżywiany poprzez dostarczanie mu odpowiednich ilości i dawek witamin, minerałów, pierwiastków, białek, aminokwasów itp. Niezmiernie ważne jest także, abyśmy karmili go zdrową, niemodyfikowaną, nierafinowaną i nieprzetworzoną żywnością, nie zapominając o czystej wodzie i powietrzu. Wtedy możemy mieć pewność, że układ immunologiczny działa prawidłowo i spełnia rolę, do której został stworzony, czyli jest strażnikiem naszego zdrowia.

Jednak większość z nas jakby zapominała o tym, lub co gorsza – nie wiedziała, że jest coś takiego jak układ immunologiczny i jaką rolę ma pełnić. Zaskakujące jest także to, że medycyna konwencjonalna również chyba o tym nie pamięta L Hmm, a może nie chce pamiętać…, bo to po prostu nie jest dla niej opłacalne!

Częstymi efektami dysfunkcji układu immunologicznego są np. guzy nowotworowe, które przecież nie robią się z niczego, nie powstają bez przyczyny. Są to tylko symptomy innych zmian chorobowych w organizmie, których przyczyny zazwyczaj leżą właśnie w upośledzonym działaniu układu odpornościowego, przez co organizm nie jest w stanie w odpowiedni sposób i w odpowiednim czasie skutecznie zareagować i zlikwidować zagrożenie. W tym kontekście, można by stwierdzić, że nie ma czegoś takiego jak choroba nowotworowa…, ale z pewnością istnieje choroba układu immunologicznego, która jest przyczyną większości chorób, traktowanych jako takie przez medycynę akademicką.

Nie trzeba być nadzwyczaj inteligentnych, aby zacząć zastanawiać się, dlaczego lekarze z niezrozumiałym uporem podejmują się walki z symptomami tej choroby, a nie z przyczynami raka? Medycyna konwencjonalna za wszelką cenę chce niszczyć objawy chorobowe, czyli w tym przypadku guzy nowotworowe, przez co już na starcie skazuje się na klęskę.
Dodatkowo poprzez takie działania i metody, które stosowane są w „leczeniu” nowotworów, pacjenci narażeni są na drastycznie szkodliwą dla ludzkiego organizmu chemię i promieniowanie.
Nie mając żadnej pewności na jakiekolwiek pozytywne skutki takich terapii aplikuje się chorym farmaceutyki, które niszczą cały organizm człowieka i degradują doszczętnie pracę układu odpornościowego, powodując nie rzadko inne choroby, w skutek których ludzie częściej umierają niż na raka.
Przy chirurgicznym leczeniu, także nigdy nie ma pewności, że wycina się całe zło i że nie nastąpią przeżuty choroby. Operacyjne usuwanie guzów nowotworowych to także nic innego jak usuwanie symptomów…, a co z przyczyną jego powstania? Czemu nikt nie myśli o leczeniu – wzmacnianiu układu immunologicznego i właśnie przez to zapobieganiu powstawaniu choroby?
Tego się u nas po prostu nie leczy!!!

Podobnie sytuacja wygląda np. z podwyższonym poziomem cholesterolu.
Nasi lekarze z maniakalnym uporem chcą obniżać jego poziom aplikując nam statyny, które także są swego rodzaju toksynami dla naszego organizmu. Praktycznie nikt nie zastanawia się nad przyczyną, jaka powoduje ten problem i że organizm produkuje jego nadmiar z jakiegoś powodu.
Ponadnormatywny poziom cholesterolu we krwi wskazuje na to, że nasz organizm ma jakieś kłopoty, z którymi sam nie może sobie poradzić, przez co wątroba zaczęła produkować nadmiar cholesterolu. I w tym przypadku łatwo wywnioskować, że podwyższony poziom cholesterolu jest tylko symptomem jakiegoś innego stanu chorobowego…, najczęściej jest to jakiś stan zapalny.

Dlaczego więc zupełnie nie zwracając uwagi na możliwe przyczyny obniża się jego poziom szkodliwymi dla nas farmaceutykami, które w tym przypadku więcej szkodzą niż pomagają, bo przecież nie leczą… a zaledwie odwlekają w czasie chorobę.
Ponadto, jaki ma to sens, skoro wiemy, że cholesterol jest dla naszego organizmu transporterem białek, niezbędnych do budowy tkanek ludzkiego ciała. Obniżając poziom cholesterolu tamujemy transport niezbędnych materiałów budulcowych dla naszego organizmu. Logika podpowiada, że jest to bezsensowne… a jednak lekarze przepisują statyny na obniżenie poziomu cholesterolu masowo i bez głębszego zastanowienia L
Tak więc bezmyślnie, nie zwracając zupełnie uwagi na przyczynę problemu, faszeruje się chorych lekami, które obniżają poziom marketów, a nie eliminują zarzewie choroby.

Identycznie medycyna akademicka postępuje z alergiami i chorobami skórnymi, które także są tylko skutkami chorób układu odpornościowego.
Leczenie chorób przewlekłych także wygląda równie źle. Mam czasami wrażenie, że medycyna zasnęła jakieś 50 lat temu i nie ma zamiaru się obudzić. Leczy się, lub raczej – stara się usunąć zaledwie objawy chorób. Łagodzi się ich skutki, ale ciągle nie ma odpowiedzi jak wyleczyć np. cukrzycę, mukowiscydozę, stwardnienie rozsiane, chorobę Hashimoto, astmę, osteoporozę itp.
Przy „leczeniu” tych chorób stosuje się „leki”, które drastycznie uszkadzają układ immunologiczny i upośledzają jego działanie, przez co stajemy się narażeni na choroby, z którymi normalnie nasz organizm poradziłby sobie bez żadnego problemu.

Szacuje się, że w samych Stanach Zjednoczonych stosowanie takich „leków” jak acard, ketonal, ibuprom itp. wywołuje u ponad 2,5 miliona ludzi rocznie ciężkie skutki uboczne, a ponad 100 tyś osób umiera za ich przyczyną.
Trzeba być wielkim naiwniakiem wierząc w to, że ludzki organizm zapada na różne choroby z powodu braku jakichś tam specyfików nazywanych przez lekarzy „lekami”…, a tak to wygląda, jak widzimy jaką ilość medykamentów przypisuje się chorym w naszych przychodniach lekarskich i szpitalach. Ludzie dali się ogłupić wypaczonej medycynie, przez co zapomnieli, że podstawą zdrowego organizmu jest zdrowy styl życia – zdrowe odżywianie, aktywność fizyczna i jak wspomniałem na początku – odpowiednie zaopatrzenie naszego organizmu w naturalne substancje odżywcze, czystą wodę i czyste powietrze.
To brak tego wszystkiego wywołuje chorobę w organizmie…, a nie brak „leków”!

Zanim sięgniemy po następną porcję „leków” zastanówmy się, czy koncernom farmaceutycznym zależy na tym, aby produkować leki, które są w stanie wyleczyć nas z chorób? Przecież to nie logiczne z ich punktu widzenia. To przecież byłaby dla nich katastrofa. Straciliby swoje źródełko niekończących się dochodów, to się po prostu dla nich NIE OPŁACA!!!
Firmom farmaceutycznym nie zależy na naszym zdrowiu, nie zależy im abyśmy przestali chodzić do lekarza. Zależy im abyśmy „leczyli” się bez końca… i kupowali ich „leki” aż do śmierci. I takie właśnie są realia dla wielu chorych. Wmówiono ludziom, że na choroby przewlekłe należy brać „leki” aż do końca ich dni, „leki”, które ich nie wyleczą…, ale tylko przyniosą ulgę, zamaskują i uśmierzą objawy chorobowe.

Kiedyś u podstaw farmacji miało być tak, że miała ona służyć lekarzom i pomagać w leczeniu chorób…, ale stała się wielka tragedia. Farmacja przejęła kontrolę… i to lekarze są sługami koncernów farmaceutycznych. Role się odwróciły, gdy biznes stał się dla nich większą wartością niż ludzkie zdrowie, a lekarze zapomnieli o przysiędze Hipokratesa L

Dzisiaj jesteśmy już tak daleko zaawansowani w świecie tej hipokryzji i oszustwa, które serwuje nam farmacja i medycyna konwencjonalna, że większości społeczeństwa nie wierzy już w stwierdzenia, że NATURA (przyroda) MA LEKARSTWO NA WSZYTSKO. Są tak mocno przesiąknięci błędnymi informacjami serwowanymi przez media, świat medyczny i wytyczne firm farmaceutycznych, że nie są w stanie myśleć racjonalnie i poprawnie wybrać między dobrem z złem. Między zdrowym stylem życia, a wegetacją i niekończącym się faszerowaniem siebie substancjami, które nijak mają się do schorzeń, które ich dręczą.



Moja osobiste doświadczenia także są dowodem na to, że łatwo wpaść w złudną filozofię „leczenia się”, jak to mówią – do usranej śmierci. Swego czasu medycyna konwencjonalna i lekarze, u których się „leczyłem” skazywali mnie albo na operację, która z góry zakładała, że do końca życia będę kaleką, lub na dożywotnie branie sterydów – środków przeciwbólowych, które z pewnością już do tej pory spowodowałyby mój zgon na inną chorobę.

Wiem, że gdy znajdziemy się w podobnej sytuacji, ciężko jest o trzeźwe myślenie i odpowiedni wybór…, przecież lekarze wiedzą lepiej – tak zazwyczaj myślimy.
I to jest największy nasz błąd, jaki możemy w życiu popełnić – ślepo wierzymy w coś, że to nam pomoże, co z założeni ma nie służyć naszemu zdrowiu, tylko przedłużać stan, w którym będziemy „dojną krową” aż po kres naszych dni.

Śmiem twierdzić, że nasze społeczeństwo zatraciło instynkt poszukiwania innego wyjścia z kryzysowych sytuacji… i nie dotyczy to tylko zdrowia. Podobnie dzieje się w życiu zawodowym, rodzinnym itp. Ludzie nie potrafią zerwać z toksycznymi związkami, nie są wstanie odważyć się na zmianę pracy, której nie lubią. Trwają w nałogach, które ich zabijają. A wszystko to przez starach przed nieznanym… i własne lenistwo!
Bo jak inaczej można nazwać bierność w poszukiwaniu alternatywnych metod leczenia, szukania rozwiązań np. w medycynie naturalnej, która sprawdza się od setek czy tysięcy lat i co najważniejsze NIE SZKODZI zdrowiu.

Każdy, ale to każdy zdrowo myślący człowiek, który stawia sobie jako priorytet bycie zdrowym, powinien 100 razy zastanowić się zanim podejmie decyzję o stosowaniu jakichkolwiek „leków” z apteki. Nie ważne czy są one przepisane na receptę przez naszego lekarza, czy też dostępne bez recepty np. przy kasie w supermarkecie, problem jest bardzo podobny – każdy z nich ma więcej negatywnych skutków ubocznych niż pozytywów. Czytajcie ulotki dołączane do leków, i to nie pobieżnie…, ale „od deski do deski”, i wtedy dopiero podejmujcie świadomą decyzję. Nie miejcie później pretensji do świata, że chorujecie i nie wiecie skąd to się bierze…, bo bierze się to z Waszej ułomności w podejmowaniu poprawnych decyzji.
Tak jak nadmieniłem powyżej, przyroda ma lekarstwa praktycznie na wszystkie choroby tego świata, łącznie z tymi, które nazywamy CYWILIZACYJNYMI. Wystarczy tylko poszukać informacji, które w dobie mediów społecznościowych i szeroko pojętego Internetu są praktycznie na wyciągnięcie ręki. Warto czasami zadać sobie trochę trudu… i żyć zdrowiej niż inni.

Ze swej strony polecam naturalne preparaty, które sam używam już od wielu lat i chętnie służę radą w ich doborze. Polecam także każdemu zapoznanie się z lekturami traktującymi o medycynie naturalnej i naturalnych metodach leczenia, książek o tej tematyce jest już na szczęście coraz więcej w naszych księgarniach dostępnych także przez Internet, bez wychodzenia z domu. Do takich obowiązkowych zaliczam m.in. „Ajurweda – Tajemnica medycyny holistycznej” Deepaka Chopry oraz „Ukryte Terapie” Jerzego Zięby. W tej drugiej sporą cześć autor poświęca właśnie ważności sprawnego działania układu immunologicznego w naszym organizmie, jaki wpływ mają na jego funkcjonowanie minerały i witaminy, szczególnie witamina C.

Na koniec chciałbym przytoczyć malutki fragment jednej z polecanych powyżej lektur:
„Twoje ciało jest jaj żywa świątynia. Pełna sił witalnych, tętniących w każdej komórce, i energii, płynącej w żyłach. By mogło Ci służyć i być silne jak skała, musi być przede wszystkim zdrowe. Bycie zdrowym to Twój naturalny stan.
To coś więcej niż tylko brak choroby lub ułomności – zdrowie to pełny fizyczny, psychiczny i społeczny dobrobyt. To także poczucie radości, spełnienia oraz świadomości pozostawania w harmonii z otaczającym Cię światem”.

Zostaw swój komentarz 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *