Typowy sfrustrowany MLM-owiec najczęściej nie wie, że robi sobie krzywdę

Posted on Posted in EDUKACJA, MLM, WSZYSTKIE
Wiesz co, mam już dość tego całego MLM-u. Mietek (sponsor) miał mi pomagać i prowadzić mnie za rączkę. Firma miała być taka cudowna, zarabiać miałem dwa razy tyle, co na zmywaku w Anglii, a tu co, kicha na całej linii. Mietek jak już mnie wciągną to teraz mówi, że nie ma czasu… a tak w ogóle to wydaje mi się, że on już coś innego kręci. Całe 250 złotych umoczyłem w tym jego biznesie, a na dodatek to mi jeszcze ludzie mówią, że wlazłem w jakąś piramidę.

No tak, 250 zł umoczyć w biznesie i stracić to faktycznie może powalić na kolana.
Oj ile razy ja już słyszałem podobne teksty, trudno zliczyć.

Ile mamy takich Mietków, którzy obiecują gruszki na wierzbie, a już za tydzień siedzą pod innym drzewkiem i trzęsą jabłka… lub inne gruszki.
Znam i ja takiego Mietka, który bije wszelkie rekordy. Przez ostatnie 4 lata, bo tyle się znamy wychodził do mnie z „wyjątkową propozycją biznesową” przynajmniej ze 20 razy. Za każdym razem był to najlepszy biznes na świecie i mogłem w nim być na samym szczycie.

Ten obrazek jasno pokazuje, że sponsor w MLM nie może być przypadkową osobą np. kolesiem z forum czy też autorem tanich ogłoszeniowych tekstów z tablica.pl. Decyzje wyboru osoby wprowadzającej nas do biznesu MLM powinniśmy podjąć z rozwagą i po poznaniu naszego przyszłego „szefa”.
Nie koniecznie musi to być osoba z ogromnym doświadczeniem w branży i wielki Lider. Wręcz przeciwnie, w niektórych przypadkach, jako sponsor lepiej sprawdzi się głodny sukcesu nowicjusz niż Lider, któremu brakuje czasu dla wszystkich. Ważne, aby twój sponsor znał odpowiedzi na pytania, które nurtują każdą nową osobę w MLM, a jeśli ich nie zna, to aby miał możliwość je zdobyć, czyli miał dostęp do poważnych ludzi z górnej linii sponsorowania.

Sponsor jest ważny, ale to nie on ma odnosić sukcesy tylko ty, on tego za ciebie nie zrobi. Ty sam decydujesz czy zaczniesz zarabiać w tej branży i czy zaczniesz spełniać swoje marzenia…, bo przecież wszyscy do tego dążymy.
MLM to biznes, w którym sam odpowiadasz za cały ten bajzel i to, że coś ci nie wychodzi z reguły nie jest winą twojego sponsora, firmy czy złego planu marketingowego, najczęściej jest to tylko TWOJĄ wina. Nie ma nic gorszego (w każdym biznesie) jak szukanie wymówek na swoje własne słabości i ograniczenia. Wiem co mówię, bo sam kiedyś taki byłem.

Co się najczęściej dzieje z ludźmi, którzy nie osiągają tego, czego oczekiwali?
Szukają powodów i winnych wszędzie tam gdzie z reguły jest wszystko OK. Oczywiście zdarzają się przypadki, że powodem „nieszczęścia” może być firm lub ludzie, ale to naprawdę zdarza się bardzo rzadko.
Najbardziej popularnym „chłopcem do bicia” jest oczywiście sponsor. Wielu sądzi, że w MLM sponsor ma obowiązek a nawet powinność (za wszelką cenę) na początku odwalać całą robotę za nowicjusza. Że powinien sponsorować (podkładać) dla niego nowe osoby, zapraszać na kawę i fundować obiady. Pilnować, aby nowy uczęszczał na szkolenia, a niektórzy nawet twierdzą, że jeśli sponsor chce, aby jego ludzie byli na konferencjach to niech ich tam zawiezie i opłaci bilety wstępu.
Wszystko po to, aby nowe osoby szybko osiągnęły swoje własne sukcesy.

No tak, tylko, jaki to twój własny sukces, skoro to twój sponsor odwalił za ciebie czarną robotę i wywalił swoją kasę…, aby tobie pomóc.
Gdzie tu logika, gdzie tu sens?

Co gorsza, są tacy „sponsorzy – liderzy”, którzy gdy tylko mają jakąś okazję np. na firmowej konferencji, dziękują a nawet wręcz kłaniają się w pas swoim ludziom, że to dzięki nim (nieudacznikom, których ciągnęli za uszy) odnieśli sukces.
Zazwyczaj jest tak, że na każdej następnej konferencji muszą dziękować coraz to innym osobom, bo tych, którym dziękowali poprzednio dawno już nie ma, bo ich po prostu „olali”.

I bardzo dobrze, że go olali. Bo czy taki „sponsor” to dobry przykład jak należy prowadzić własny biznes. Przecież taka taktyka, to totalny brak biznesu, to 100% pewności na plajtę sponsora i jego biznesu, a co za tym idzie, także na totalną porażkę jego ludzi.
Co mądrzejszy szybko to zauważa i olewa takiego „sponsora”.

Sponsor, ma być dla ciebie drogowskazem, infolinią, pomocą, powiernikiem, ale nie twoim „murzynem”.
Biznes MLM to twój własny interes, o który ty sam musisz dbać, ale dzięki temu, że twój sukces jest składową sukcesu twojego sponsora, możesz a nawet powinieneś korzystać z jego rad i pomocy. Ten sam schemat obowiązuje także ciebie w stosunku do twoich osób.

Bardzo często się zdarza, że sfrustrowany człowiek, któremu MLM z jakiegoś tam powodu nie wychodzi wpada w „szał” i „obrzyguje” innych. Wylewa swoje „łzy” i przekazuje swoje obiekcje na wszystkich na prawo i lewo. Przechodzi raptem swego rodzaju przepoczwarzenie, rzuca się ze skrajności w skrajność. Jeszcze kilka dni temu był zafascynowany MLM-em aż do obłędu, a teraz stał się jego najgorszym wrogiem. Widząc, że sam idzie na „dno”, próbuje pociągnąć za sobą innych. I zaczyna się „obsrywanie” firmy i ludzi, że to sami oszuści i naciągacze, że w MLM zarabiają tylko ci, co na górze itp. Zniechęcanie innych to najprostszy i najbardziej popularny sposób, aby usprawiedliwić swoją bezradność i niepowodzenia.

Kolejnym problemem, jaki dotyczy praktycznie wszystkich programów MLM, to „sroczki – skoczki”, „super MLM-owcy” tacy jak ten „sponsor Mietek”, o którym napisałem wcześnie.
Dzisiaj wchodzą do nowego „super programu”, bo ktoś im krzyknął, że mogą być „pierwsi”. Wysławiają go pod niebiosa zapominając, że jeszcze nie dalej jak miesiąc temu mówili to samo o firmie, z która „współpracowali” wcześniej.
Są tacy, którzy nazywają ich „marketingowymi dziwkami”, bo zazwyczaj próbują pociągnąć za sobą inne osoby, bardzo często nie ze swojej grupy. Nie rozumieją, że problem nie tkwi w firmie, planie marketingowym czy w sponsorze, ale w nich samych. Z takimi osobami na 100% nie da się osiągnąć sukcesu i należy trzymać się od nich z daleka.

Nie znaczy to, że nie można zmienić programu i firmy i że nie można się tym podzielić ze swoimi znajomymi, ale na Boga zachowajmy jakąś etykę i honor. Jak można „srać” w gniazdo, które tydzień czy dwa temu jeszcze pieczołowicie wiłeś? Czy można psuć biznes ludziom, tylko dla tego, że mają odmienne zdanie niż ty i że im z tobą nie po drodze?
Mówiąc złe rzeczy na ludzi i firmę, z która współpracowałeś nie psujesz ich opinii, podważasz swoja własna wiarygodność i szargasz swój wizerunek. To strzał we własne kolano, nie rób tego nigdy, bo doprowadzi cię to tylko do jeszcze większej porażki.

 

 

Zostaw swój komentarz 🙂

6 thoughts on “Typowy sfrustrowany MLM-owiec najczęściej nie wie, że robi sobie krzywdę

  1. Świetny wpis, Panie Stanisławie. Podpisuję się pod wszystkim, o czym napisał Pan w tym artykule. Inwestycja początkowa w biznes MLM jest wręcz śmieszna, porównując pieniądze, jakie trzeba włożyć w biznes klasyczny – uważam jednak, że o wiele więcej osób doceniałoby marketing sieciowy, gdyby liczyli się z zainwestowanymi pieniędzmi – utrata 100 czy 300 zł nie jest aż tak bolesna dla wszystkich nieudaczników, jednak na tyle silna, aby psuć wizerunek całej branży. Ponad półtora roku walczyłem sam ze sobą, swoimi wadami i dziś stwierdzam, że biznes MLM to także świetne narzędzie do odkrywania samego siebie – pod warunkiem, że przestaniemy się w końcu oszukiwać! MLM to najlżejszy biznes z możliwych… pod warunkiem, że ciężko pracujemy!

    1. Witaj Kamilu. Wydaje mi się, że chyba pierwszy raz zabierasz głos na moim blogu…, miło mi.

      Nieudacznik i malkontent zawsze znajdzie powód do narzekania i nie ważne, jaką poniesie stratę materialną. Trzeba jasno stwierdzić – do MLM nie każdy się nadaje i kropka.
      Biznes sieciowy wymaga zmian myślowych i dopóki takie nie nastąpią nie ma co liczyć na sukces.

  2. Witam.
    Kolejny bardzo pouczający wpis na Pana blogu. Dobrze by było, gdyby mogły go przeczytać te osoby, o których własnie Pan pisze. Ale to chyba tylko moje marzenia. Takich Mietków jest masa, codziennie spotykamy się z nowymi ofertami i super propozycjami, rozpraszamy się na lewo i prawo, a potem zdziwienie, że nie ma efektów. Wiem, bo sama na początku zastanawiałam się, gdzie tkwi problem, że stoję w miejscu.
    Błędy widziałam wszędzie, tylko nie w sobie i trzeba było trochę czasu, abym zrozumiała, że tak naprawdę efekty, zależą przede wszystkim ode mnie. To ja pracuję na swoje minusy lub plusy. To wymaga niestety zmiany myślenia.
    Obecnie nadrabiam zaległości wynikające z mojej arogancji.
    Życzę kolejnych sukcesów.

    1. Pani Basiu, Mietków ci u nas dostatek i nic na to nie poradzimy, wydaję mi się, że nie da się tego „wyplenić”. Jedno, co można zrobić, to głośno o tym mówić (pisać) i pokazywać przykłady takich bezsensownych działań.
      Edukacja pod tym kontem leży na całej linii, a wszystko dla tego, bo 90% osób parających się marketingiem sieciowym twierdzi, że MLM jest dla wszystkich i kierując się tą „regułą” sponsoruje do tego biznesu „kogo popadnie”. Prawda jest taka, że z atutów MLM faktycznie może skorzystać każdy…, ale nie każdy się w tym biznesie odnajdzie i co za tym idzie nie każdy zrozumie go tak jak należy.

  3. Hello there! I could have sworn I’ve been to this site before but after checking through some of the post I realized it’s new to me.
    Anyways, I’m definitely delighted I found it and I’ll be book-marking and checking back frequently!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *